Funkcja wychowawcza w procesie edukacyjnym

Należy pamiętać, że pod hasłem edukacja kryje się nie tylko nabywanie wiedzy przez dzieci i młodzież. Proces edukacyjny to rozbudowany zestaw czynników mających wpływ na kształtowanie się charakteru i osobowości młodego człowieka. Edukacja to nabywanie różnych zdolności i wyrabiania w sobie nawyków na całe żucie. W procesie edukacyjnym nabywamy nie tylko wiedzę, ale uczymy się systematyczności, odpowiedzialności i innych cech charakteru. Uczymy się także relacji międzyludzkich, hierarchii i innych zależności społecznych. Kiedyś często mówiło się o roli szkoły w wychowaniu dzieci i młodzieży. Nauczyciele byli traktowani z szacunkiem – niejeden był wzorem, mentorem bądź autorytetem, innego uczeń najnormalniej w świecie się bał. Dziś system edukacji stracił wiele z tej roli. Edukacja polega na biernym przekazaniu dość okrojonej wiedzy, zaś efekty nauki są wyłączną sprawą ucznia. Cóż – żyjemy w czasach, gdy młodzi ludzie mają większą swobodę w decydowaniu o sobie niż ich rodzice. Szkoda tylko, że brak w młodych ludziach odpowiedzialności, zaś lekkie podejście do nauki bazujące na niezbędnym minimum tłumaczone jest przez nich tym, że nauka nie jest im do niczego potrzebna, skoro i tak po uzyskaniu pełnoletniości wyjadą za granicę, gdzie bez żadnego wykształcenia będą mogli pozwolić sobie na kilkukrotnie dostatniejsze życie niż ich doskonale wykształceni rodzice tutaj.

Obniżenie autorytetu współczesnej szkoły

Szkoła uczy. To hasło zapisywane na murach ze złośliwie użytym błędem ortograficznym uważane jest przez pokolenie, które pisało wyżej wymienione hasło, za relikt przeszłości. Dziś uważa się, że szkoła to takie miejsce, gdzie człowiek chodzi, bo musi. Nie wiadomo, od czego się zaczęło błędne koło, ale nauczyciele przestali być mentorami, zaś uczniom przestało zależeć na wynikach. Wszystko zwalane jest na dzisiejszą młodzież lub na system. Owszem- system nie jest doskonały. Nie daje on możliwości indywidualnego podejścia do uczniów. Nie da się obniżyć poziomu dla słabych uczniów ani podnieść go dla uczniów wybitnych. Rezultatem tego jest system nauczania stawiający na średniaków i nastawiony na naukę tego, jak zdawać kolejne egzaminy, nie zaś na nabywanie wiedzy. Jeśli chodzi o tak zwaną dzisiejszą młodzież, to nie jest ona trudna tak sama z siebie. Marazm, brak motywacji oraz ogólne poczucie braku sensu traktowania edukacji na poważnie, to wina wychowania oraz realiów życia, nie wpływ środowiska. W myśl zasady mówiącej o tym, że ryba psuje się od głowy – dzieci i młodzież patrzy na to, jak żyją dorośli i wyciągają wnioski. Jeśli rodzice żyją z dnia na dzień mimo świetnego wykształcenia, to po co się uczyć, skoro za granicą czeka finansowe eldorado nawet dla kompletnie niewykształconej osoby. Błąd tkwi więc nie w młodzieży, tylko w dorosłych, przez których młodzież ta nie ma żadnych perspektyw.

Obraz studiów w oczach młodych ludzi

Dawno, dawno temu edukacja była kluczem do lepszego, dostatniejszego życia. Dziś mało kto postrzega naukę w ten sposób. Świetnie obrazuje to żart rozwijający skrót tytułu naukowego magister – inżynier. Kiedyś rozwinięcie brzmiało: możesz guzik robić i nieźle żyć. Dziś to: żebyś nie wiem ile robił – guzik masz. W żarcie tym jest wiele prawdy. Uczelnie wyższe produkują hurtowe ilości ludzi z wyższym wykształceniem, gdyż działają jak każde inne firmy – bez uczniów nie mają racji bytu, więc poziom oraz wymagania od studentów z roku na rok maleją. Dziś wyższe wykształcenie może mieć każdy, więc traci ono na znaczeniu. Rynek pracy podduszony przez podatki i sytuację ekonomiczną potencjalnych nabywców towarów i usług z wielkimi oporami wpuszcza do siebie absolwentów szkół wyższych. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta – są to ludzie o wysokim mniemaniu na swój temat, więc także o wysokich wymaganiach, nie mający absolutnie doświadczenia zawodowego, zaś wiedza teoretyczna nie jest wbrew pozorom ich mocną stroną. Co najgorsze – studenci doskonale zdają sobie sprawę z takiego obrotu spraw, więc przykładają się mniej do nauki, co obniża ogólny poziom przekreślając szansę tych ambitniejszych. Efekt – dziewięćdziesiąt procent maturzystów idzie na studia, żeby się dobrze bawić, przetrwać do dyplomu i wyjechać za granicę, gdzie tak naprawdę zaczną dopiero poważnie myśleć o przyszłości.

Jak uniknąć zobojętnienia dziecka żyjącego w naszych czasach

Proces edukacji w założeniu ma zmusić młodego człowieka do nabywania wiedzy. Tak przynajmniej było kiedyś. Dziś – w dobie Internetu – posiadanie wiedzy wydaje się młodym ludziom zbędne, skoro wszystkie informacje można sobie wyklikać. Efektem tego masowego pójścia na łatwiznę była reforma szkolnictwa polegająca na zmianie z: uczyć wiedzy, na: uczyć myślenia. Efektem tego niestety jest uczenie myślenia, jednakże wbrew założeniom – uczenie myślenia schematycznego. Szkoła uczy jak rozwiązywać testy i zdawać egzaminy, jednakże człowiek po szkole nie ma w głowie żadnych informacji. Owszem, potrafi się je błyskawicznie znaleźć, tylko że zazwyczaj nie jest w stanie ich zrozumieć, co za tym idzie – wykorzystać. Co na to rodzice? Ich zadaniem jest przywrócenie w dzieciach i młodzieży umiejętności świadomego wykorzystywania wiedzy lub jak kto woli – myślenia. Jak tego dokonać? Poświęcać dzieciom więcej uwagi, rozbudzać w nich ciekawość do świata, pomóc odnaleźć pasję i za jej pośrednictwem wtłaczać w dzieci wartości. Mówiąc trywialnie – zapisać dziecko na zajęcia dodatkowe, gdzie odnajdzie autorytet i swoją przyszłą drogę życia oraz cel, do którego dążąc nauczy się konsekwencji i odpowiedzialności. Jeśli uda nam się ta sztuczka, możemy być pewni, że żaden bezduszny system edukacji, wpływ rówieśników, sytuacja ekonomiczno – polityczna czy nawet wszechobecne media nie zrobią z naszego dziecka idioty.

Edukacja w pierwszych latach życia

Tak jak psa trzeba tresować, tak samo małe dziecko wymaga edukacji. Nie chodzi tutaj o naukę w szkole czy przedszkolu, lecz o uczenie podstawowych zachowań i reakcji. Można oczywiście mówić o instynkcie. Oczywiście instynktownie robimy większość rzeczy. Jeśli jednak chodzi na przykład o potrzeby fizjologiczne, to instynkt każe nam jedynie je załatwić, nie nakazuje natomiast, by w tym celu udać się do łazienki lub skorzystać z nocnika. W tym właśnie momencie odgrywa swą rolę nauka. Rodzice powinni więc edukować swoje dziecko od pierwszych lat jego życia. Tak samo jak w szkole nauka łączy się z wychowaniem, tak w domu i rodzinie wychowanie łączy się z edukacją. Ważne jest, by oba miejsca uczyły dziecko tego samego. Kiedy doszłoby do konfliktu interesów, zachwiana zostałaby pewność dziecka. To z kolei może być powodem tego, że taki młody człowiek przestaje ufać i wierzyć rodzicom i przedszkolankom. Edukacja w pierwszych latach jest więc szczególnie ważna, gdyż pozostawia ślady na resztę życia. Wiele książek napisano o tym, że niemowlaki i przedszkolaki powinny jak najwięcej słuchać obcych języków. Jest to również bardzo dobre działanie, które z pewnością zaowocuje w kolejnych latach życia dziecka. Jednakże jak zawsze należy pamiętać, że wszystko powinno odbywać się z głową i z umiarem.

Odpowiednia motywacja do nauki

Marzenia dzieci są cudowne, naiwne i pozbawione ograniczeń. Kiedy pytamy przedszkolaka, kim chce zostać w przyszłości z zawodu, padają przeróżne odpowiedzi. Często jest to chwilowe zauroczenie danym zawodem. Niestety rzadko kto stwarza własny plan na życie i sumiennie go realizuje. Jeżeli jednak już jest się na tyle konsekwentnym, by wybierać gimnazjum, szkołę średnią i kierunek na uczelni wyższej odpowiednio ku temu, by zostać tym, o kim się od zawsze marzyło, warto docenić własne samozaparcie. Zwłaszcza w dzisiejszych czasach, kiedy nauka jest mało warta, niewiele osób się przykłada do systematyczności i konsekwencji w działaniu. Jeśli się jest jednostką, która pośród tłumu idiotów i leni wierzy we własne siły i możliwości, trzeba się cenić. Chociaż czasy są trudne, osoby ambitne powinny być świadome własnej wartości. Niewielkie potknięcia nie mogą być przyczyną rezygnacji z marzeń! Nauka jest kluczem do szczęścia, wiedza sprawia, że możemy czuć się wyjątkowi. Warto takie sformułowania wbijać do głowy własnym dzieciom. Wiara w to, że można być pozytywnie odstającym od grupy, może sprawić wiele dobrego i zachęcić na resztę życia do poszerzania własnych horyzontów. Albowiem chociaż ludzie nie lubią z reguły się wyróżniać, to jednak świadomość bycia lepszym i mądrzejszym może kusić.

Efekty bezstresowego wychowania dzieci

Świat staje się coraz bardziej liberalny, a tego bezpośrednim następstwem jest ogłupienie młodych ludzi. Nauczyciele w szkole nie mogą podnieść głosu, co dopiero mówić o karach cielesnych, które kilka dekad wstecz powodowały, że nauka wchodziła do głowy w szaleńczym tempie. Wszechobecne reformy spowodowały, że uczeń jest górą. Nie tylko w szkole, ma większe prawa również w domu. Z tego wszystkiego mało która młoda osoba dochodzi do wniosku, że z własnej nieprzymuszonej woli będzie się uczyć dniami i nocami. Nie ma się zresztą co dziwić. Wielu przedstawicieli starszych pokoleń na pewno doskonale pamięta, ile razy z nerwów odczuwali przed lekcją ból brzucha lub starali się za wszelką cenę oszukać rodziców i udawali choroby, aby tylko zostać w domu. W tamtych czasach zniesienie przywilejów, jakie mieli nauczyciele, byłoby odebrane przez uczniów jako dar od losu. Niestety, gdy chodzi o edukację, należy patrzeć perspektywicznie. Brak systematyczności i świadomości, że koniecznie trzeba się danej rzeczy nauczyć sprawiają, że nie uczy się wcale. A jeśli nawet, to tylko po to, żeby dostać dobrą ocenę i o całej sprawie zapomnieć. Młodzi ludzie korzystają z Internetu w każdej chwili. To ogłupia jeszcze bardziej, kradnie cenny czas i uzależnia. Mózg się wyłącza i tylko nieliczni potrafią go włączyć na nowo.

Wątpliwa przydatność wieloletniej nauki

Jaki wpływ ma wykształcenie na całe dorosłe życie człowieka? W sumie to średnie. Okazuje się, że ludzie, którzy w szkole byli prymusami i ostro przykładali się do nauki, wcale nie zbijają tak zwanych kokosów w swym dorosłym życiu. W prawdziwym świecie rzadko kiedy liczy się prawdziwa wiedza. Liczy się spryt. Dobrze ustawieni są w życiu ci, którzy mają siłę przebicia, jeszcze lepiej wiedzie się ludziom z charyzmą. Najczęściej lekkie dorosłe życie mają ci, którzy nigdy nie mogli poszczycić się wzorowym zachowaniem na świadectwie czy czerwonym paskiem na tym samym dokumencie. Jedynym wyjątkiem są przyszli prawnicy i lekarze. Tym osobom nauka się przydaje przez całe życie. Ilu jednak może być doktorów medycyny czy adwokatów, radców prawnych, notariuszy, komorników i prokuratorów? W dzisiejszych niepewnych czasach nawet otwarcie własnego biznesu nie daje gwarancji sukcesu. Nawet najlepszy biznesplan jest do niczego, kiedy właściciel firmy nie ma w sobie naturalnej woli walki. Grzeczność i kultura spisują biznesmenów na straty. Nawet menedżerowie wielkich korporacji odsiewają osoby taktowne przy rekrutacji, ponieważ wolą tych z tak zwanym pazurem. Czy zatem edukacja jest potrzebna? Na pewno jest przydatna. Bardziej przydatna byłaby nauka zachowań przynoszących powodzenie w dorosłym życiu.

Współczesny system edukacji w Polsce

Człowiek całe życie się uczy, a przynajmniej powinien. Prawda jest niestety taka, że polski system edukacji kuleje. Młodzi ludzie, którzy niewiadomym trafem docierają aż na uczelnie wyższe, mają coraz większe luki w podstawowej wiedzy. Przypadkowe badania dokładnie pokazują, że coraz więcej najprostszych informacji nie jest zapamiętywanych przez młodych ludzi ostatniego pokolenia. W takiej sytuacji nie można oczywiście winić młodych za ten cały obrót spraw. Winny jest system szkolnictwa. Okazuje się, że po reformie mającej miejsce ponad dziesięć lat temu, gdy wprowadzono gimnazja, a skrócono czas nauki w szkole podstawowej i średniej, młodzież staje się coraz mniej inteligenta. Paradoksalnie reforma miała na celu wstrzymanie bezsensownego kucia na pamięć, miała zaś nauczyć młodych ludzi myśleć, kojarzyć fakty i tak dalej. W efekcie tego wszystkiego młodzi ani nie mają nic wkute na blachę, ani nie wiedzą, gdzie dalej informacji szukać. Logiczne myślenie i wyciąganie trafnych wniosków graniczy z cudem. Jak się jednak okazuje, system jest dostosowany do takiego obrotu spraw, gdyż ci sami młodzi ludzie przechodzą z klasy do klasy, dostają się do szkół średnich – ba – kończą nawet studia z tytułem magistra! Coraz więcej młodych decyduje się na robienie doktoratu. Jest to coraz bardziej żenujące i prowadzące nasz kraj do totalnej zagłady intelektualnej…

Walki dorosłych z maturzystami

W pewnym wieku temat edukacji staje się szczególnie drażliwy, zarówno dla samego uczącego się, jak i dla jego opiekunów – zazwyczaj rodziców. Temat sporów jest jasny. Jednakże dla obojga stron niezrozumiały. Nie wiadomo skąd bowiem bierze się w młodych ludziach chęć porzucenia nauki i romantycznego poniesienia chwilą. Naturalne jest zawsze to, że człowiek szuka odmiany, jednakże nauka jest wymogiem w dzisiejszym świecie. A największe marzenia spełnić można właśnie w efekcie ciężkiego pracowania nad swoim wykształceniem. Warto jednak wczuć się na chwilę w realny świat młodego człowieka, który po wielu latach ciągłego obowiązku uczenia się, pragnie odmiany. Chce zacząć korzystać z życia, nawet marzy o pójściu do pracy (podczas gdy dorośli pracujący wiele oddaliby za możliwość przesiedzenia kilku godzin w szkolnej ławce)! Może więc warto dać mu chwilę wytchnienia, gdy kończy edukację na egzaminie dojrzałości i pozwolić porzucić naukę na rok. Dobrym wyjściem jest wyrażenie aprobaty w kwestii studiowania w trybie zaocznym. W ten sposób pozostaje wilk syty i owca cała. Młody buntownik może na większość tygodnia odpocząć od nauki, a przy okazji może też pracować i cieszyć się własną pensją. W takim przypadku ważne jest podsycanie chęci nauki młodej osoby, by nie stwierdziła, iż skoro ma pracę to już nie potrzebuje wyższych studiów.